Niegdyś był używany bardziej wszechstronnie. Jego owoce, liście i łodygi służyły jako przyprawa do zup, sosów i sałatek. Z młodych, nie zdrewniałych łodyg
jeszcze do dziś sporządza się konfitury ( anżelika), które zastąpiły obsmażone łodygi trzciny cukrowej. Kandyzowane ogonki liściowe arcydzięgla są niemalże jedyną u nas (oprócz konfitury z zielonych pomidorów) zieloną ozdobą tortów. Aromatyczne, posiekane, usmażone łodygi dodaje się do keksów, pierników i innych ciast.
Nalewka na korzeniu arcydzięgla należy do najmocniejszych, gdyż ten korzeń, 3 -9 cm gruby, ma moc wzmagania właściwości spirytusu, nadając temu piorunującemu napojowi konsystencję starych tokai. Zdarza się, że dawka nie większa niż połówka kieliszka do likierów potrafi pijącego „zwalić z nóg” i „odbierać mu mowę”.
Arcydzięglówka:
Wykopać korzeń arcydzięgla w drugim roku uprawy, w maju. Po umyciu i oczyszczeniu pokroić i zalać czystym spirytusem na 4 dni. Zlać i przechować do jesieni. We wrześniu nazbierać garść owoców jałowca i zalać nalewką arcydzięglu. Gdy się ustoi, odcedzić i rozlać do butelek. Można nalewkę rozcieńczyć syropem, otrzymamy wtedy rodzaj likieru.
Likier benedyktynka ( wg L. Cwierczakiewiczowej).
Słynny francuski likier ziołowy, zwany benedyktynką, pochodzi z opactwa ojców benedyktynów w Fecamp. Twórcą jego był Bernard Vincelli (1510). oryginalny likier ma nalepkę z napisem: D. O. M. Benedictine, a D. O. M. jak wiadomo oznacza : Deo Optimo Maximo, czyli: Bogu Najwyższemu (na Chwałę). Jak na napój wyskokowy ma on dość niezwykły „znak jakości”.
10 g korzenia arcydzięgla,
15 g korzenia tataraku,
15 g miry,
15 g cynamonu,
30 g suszonych skórek pomarańczowych,
3 szt, małych zielonych gorzkich pomarańczek,
8 g aloesu
1 laskę wanilii
2 g gałki muszkatołowej
3 g szafranu,
4 g imbiru,
4 goździki
Namoczyć w pół kwarcie najlepszego spirytusu na trzy dni, nie dłużej. Odcedzić, zrobić syrop z 5 funtów (funt – około 450 g) cukru, biorąc kwaterkę gorącej wody, na funt, dodać do spirytusu i zostawić na pół roku. Następnie zlać do butelek i szczelnie zakorkować.
Likier benedyktynka inaczej.
25 dag korzeni arcydzięgla świeżo wykopanych, oczyszczonych, pokrojonych w drobną kostkę lub 5 dag wysuszonego,
8 gorzkich pomarańczek (lub skórkę z 5 pomarańcz cieniutko skrojoną)
4 strąki kardamonu wyłuskanego
1 małą laskę cynamonu (lub płaską łyżeczkę od kawy cynamonu w proszku)
zalać litrem spirytusu i 2 szklankami wody destylowanej lub przegotowanej, ostudzonej. Postawić na miesiąc w cieple, następnie zlać, wyciskając korzenie. Ugotować syrop z 70 dag cukru i 20 dag syropu ziemniaczanego, odstawić z ognia i do gorącego wlać przygotowany ekstrakt. Nakryć ściereczką, a gdy wystygnie rozlać do butelek. Dopiero po kilku miesiącach jest zdatny do picia, a im dłużej stoi, tym jest lepszy.
Zielona konfitura z arcydzięgla.
Młode, nie zdrewniałe ogonki liściowe i pędy kwiatowe pościnać wiosną. Umyć, pokroić ukośnie na kawałki nie większe niż 10 – 13 cm i zalać osoloną wrzącą wodą, tak aby były pokryte. Na około 0,6 l wody dajemy 10 dag soli. Po 24 godzinach łodygi osączyć, zdjąć skórkę i opłukać.
Przygotować gęsty syrop, biorąc 1 kg cukru i ¾ szklanki wody na 1 kg surowca. Gdy syrop będzie „do nitki” wrzucić łodygi i smażyć około 20 minut. Odstawić. Na drugi dzień znowu krótko smażyć. Powtarzać smażenie tak długo, aż łodygi nabiorą przejrzystości dobrej konfitury.
Można je przechowywać w syropie, albo wyjąć z syropu, obsypać cukrem pudrem i wysuszyć powoli,aż będą w dotknięciu obsuszone jak owoce kandyzowane. Przechowywać w szczelnym słoiczku, by nie straciły nic ze swego niezwykłego aromatu.
Służą do dekoracji tortów, kremów, jako dodatek aromatyczny do ciast, keksów, ciasteczek, pierników itp.



